Wiadomości
Wywiad z Andrzejem Bubrowieckim - trenerem rozwoju osobistego, trenerem w biznesie oraz trenerem pamięci i szybkiego czytania, prowadzącym warszaty o kreatywności w biznesie w ramach projektu StartUp-IT Poznańskiego Centrum Superkomputerowo-Sieciowego.
Kinga Jurga: Jak to jest z tą kreatywnością? Zdaje się, że z tą cechą ktoś się rodzi lub nie, a tymczasem Pan przekonuje, że można się jej również nauczyć.

Andrzej Bubrowiecki: To jest zdecydowanie cecha wrodzona. To znaczy, że człowiek generalnie z natury jest kreatywny. Tu zawsze warto wziąć sobie za przykład dzieci, które nie mają wiedzy, a codziennie radzą sobie z tysiącami różnych problemów. Czyli trzeba nie tyle jej się nauczyć, co odbudować ją, odświeżyć, poprawić. Odkryć to co jest, ale zostało przez coś zablokowane.

K.J.: Jak w takim razie w stosunkowo prosty sposób odbudować kreatywność? Jakie błędy ludzie najczęściej popełniają, które prowadzą do jej „zabijania”?

A.B.: Najprościej zacząć od codziennego treningu, zmiany nawyków. Od drobiazgów, np. ćwiczyć oburęczność. Wykonywać proste czynności, które są bezpieczne druga ręką, zmieniać trasę, którą chodzimy do sklepu czy pracy. Żeby zrobić coś nowego, potrzebne są nam nowe bodźce. Obejrzeć parę filmów z gatunku, którego zwykle nie oglądamy, przejrzeć kilka czasopism kolorowych, których być może nie uważamy za ciekawe. Chodzi o to, żeby zrywać w tych drobnych czynnościach ze stereotypami. One są przydatne, ale tak nam już weszły w krew, że wszystko już wykonujemy zawsze w ten sam sposób.

K.J.: A jak wygląda kreatywność u młodych ludzi, którzy właśnie rozpoczynają swoje ścieżki zawodowe? Teoretycznie rzecz biorąc, młode osoby powinny być bardzo kreatywne.

A.B.: Mogą nie być kreatywni. Dzieci są kreatywne do momentu, kiedy idą do szkoły, niestety. Szkoła reprezentuje twarde podejście do kreatywności, niechętnie ją przyswaja, kreatywność nie jest szkole na rękę. Po ukończeniu szkolnego etapu życia większość społeczeństwa przestaje być kreatywna. Nie ma nawyków, odwagi, również pewnego rodzaju treningu, bo szkoła nie uczy kreatywności. Niestety.

K.J.: Czy sam proces socjalizacji nie ma również wpływu na naszą kreatywność? Bo przecież całe otoczenie uczy nas, że lepiej się nie wychylać…

A.B.: Nie wychylać się, to raz. A wracając jeszcze do szkoły, charakterystyczną cechą programów szkolnych jest tzw. „jedna odpowiedź”. W szkole uczymy się, że na każde pytanie zawsze jest jedna odpowiedź i to najczęściej tylko ta z głowy nauczyciela. To przykład nie uczenia kreatywności. Ale szkoła dodatkowo blokuje pojawiającą się kreatywność. Np. kiedy dziecko idzie do szkoły i ma do wykonania rysunek, powiedzmy trawy, dowiaduje się, ze trawa ma być zawsze zielona. Jak dziecko przez chwilę w swojej wyobraźni zobaczyło tę trawę w kolorze niebieskim, albo może oglądało ją w trakcie wschodu czy zachodu słońca, zostaje pozbawione możliwości kreacji. Uczy się nie wychylania się, szukania jednego rozwiązania, jednej odpowiedzi. I tak wygląda potem całe nasze życie.

K.J.: Jak kreatywność ma się do własnego biznesu? Nie jest z nią dzisiaj chyba najłatwiej.

A.B.: Jest to potrzeba naszych czasów. Dzisiaj kiedy szukamy konkurencji, zarówno  w życiu prywatnym, jak i firm, korporacji, okazuje się, że w tych obszarach, które dotychczas były polem rywalizacji , a więc struktura firmy, technologia, motywacja, okazuje się, że te elementy są dosyć dobrze dopracowane. Szuka się więc rezerw, a te najłatwiej znaleźć tam, gdzie teren jest najmniej zbadany. Paradoksalnie takim terenem mało zbadanym jest mózg. 90 % wiedzy o nim to efekt pracy zaledwie ostatnich 30 lat. W związku z tym szanuje się i szuka pracowników umiejących korzystać z tego narzędzia, kreatywnych, twórczych, mających oryginalne pomysły i rozwiązania, a także ludzi, którzy potrafią przyjąć role menedżerów własnego życia, własnego biznesu. Jest taki trend, szczególnie wśród młodych ludzi, żeby zakładać własny biznes, a do tego kreatywność jest niezbędna, bo na drodze do osiągnięcia tego celu pojawia się mnóstwo problemów. Kreatywność w najprostszym ujęciu pomaga łatwiej rozwiązywać problemy i wpadać na oryginalne pomysły. Wpaść na pomysł, którego jeszcze nie ma, który pozwoli nam na zarobienie dużych pieniędzy, nie da się dawnymi metodami, potrzeba czegoś nowego. I stąd wzrastająca moda tego tematu. Również w obszarach biznesu.

K.J.: I w takim przypadku też należy rozpocząć od zmiany drogi do pracy, słuchania innej muzyki…?


A.B.: No tak, trzeba coś ruszyć. To nie przychodzi tak od razu. Wszystko wymaga treningu. Okres wychowania, socjalizacji to jest okres bardzo długi. Wszelkie negatywne emocje i nawyki, jakie zyskaliśmy pozostają w naszej podświadomości, która niechętnie się zmienia. Dlatego należy zacząć od tych prostych wspomnianych sposobów, żeby przejść do treningu bardziej profesjonalnego, zacząć stosować różne ćwiczenia. I dopiero kiedy przepracujemy to, możemy mówić, że jesteśmy osobowością kreatywną i możemy rozpocząć szukanie pomysłów. Bez tego się nie da. Nie można nagle wpaść na genialny pomysł bez odpowiedniej wiedzy, umiejętności i takiej elastyczności myślenia.



Andrzej Bubrowiecki jest absolwentem Wydziału Pedagogicznego Uniwersytetu Warszawskiego, trenerem rozwoju osobistego, trenerem w biznesie oraz trenerem pamięci i szybkiego czytania. Poprowadził warszaty o kreatywności w biznesie w ramach projektu StartUp-IT Poznańskiego Centrum Superkomputerowo-Sieciowego.

Andrzej Bubrowiecki podczas warsztatów "Twoja kreatywność szansą na biznes" w ramach projektu StartUp-IT PCSS.
Kinga Jurga

Powiązane projekty:
StartUp-IT