(szare mezozoiczne)
MYDŁO I POWIDŁO

Niezwykłe zwierzęta
z zamierzchłej przeszłości,
czyli o przekopnicach

Triops australiensis
Triops australiensis

Triops australiensis
Triops australiensis

 

Czy znacie jakieś zwierzęta, które „pamiętałyby” świat taki, jaki był przed setkami milionów lat, i czasy, kiedy na Ziemi nie było jeszcze człowieka, kiedy ssaki dopiero rozpędzały się na swej ewolucyjnej drodze, a lądy i wody zdominowane były przez wielkie gady? Jeśli nie, to mam nadzieję przybliżyć Wam dzisiaj takie stwory. Być może zachęci to pasjonatów akwarystyki do założenia zbiornika im dedykowanego, co wbrew pozorom nie musi być wcale trudne, a już na pewno nie jest drogie. A warto, bo przekopnice to zwierzęta całkiem niezwykłe pod względem zarówno budowy, jak i biologii.

Przekopnice to nazwa dla skorupiaków z gromady Branchiopoda (skrzelonogi) i rzędu Notostraca (pancerzowce). Należą do nich dwa rodzaje - Lepidurus i Triops. Pokrojem ciała przypominają skrzypłocze (Limulus polyphemus) ze wschodnich wybrzeży Ameryki Północnej, jednak nie są z nimi spokrewnione (skrzypłocze to staroraki - wbrew nazwie bliżej im do pająków niż do raków) i żyją w zupełnie innym środowisku - skrzypłocze to zwierzęta morskie, a przekopnice występują w okresowych zbiornikach wodnych. Ciało przekopnic jest bardzo charakterystycznie ukształtowane. Przednią część zakrywa duży tarczowaty pancerz, co ciekawe - wbrew pozorom nie jest on przyrośnięty do tułowia, nad którym się znajduje, lecz tylko do głowy. Jest więc czymś w rodzaju peleryny zarzuconej na tułów. I dodatkowa ciekawostka - oczy znajdują się na tym pancerzu po jego górnej stronie i jest ich troje! Przekopnice mają dwoje oczu złożonych i jedno naupliusowe umiejscowione między nimi, nieco wyżej. Spod tyłu „peleryny” wystaje wyraźnie segmentowany odwłok w postaci wałka zakończonego parą widełek. Pomiędzy widełkami znajduje się otwór odbytowy.

Triops australiensis
Triops australiensis

Triops australiensis

Przekopnica australijska. Łacińska nazwa Triops oznacza 'zwierzę o trojgu oczach', ponieważ przekopnice mają właśnie troje oczu - dwoje złożonych i jedno naupliusowe (tu widoczne jako nieco jaśniejsza plamka na szczycie głowy).

 

Triops australiensis

Przekopnica australijska. Pancerz wprawdzie ochrania i głowę, i tułów, ale do tego drugiego nie jest przyrośnięty, stanowi coś w rodzaju peleryny. Na górnej stronie pancerza widać oczy.

 

Jak wspomniałem, oczy usytuowane są na wierzchu głowy, a to oznacza, że przekopnica nigdy nie ma okazji sprawdzić, co tak naprawdę zjada, ponieważ jej otwór gębowy znajduje się po stronie brzusznej. Pod tym względem przypomina płaszczki - te także mają oczy osadzone na wierzchu głowy, a pysk po spodniej stronie ciała (zarys ciała także jest zbliżony). Jak widać, Natura wykorzystuje pewne schematy w zupełnie różnych, niespokrewnionych grupach zwierząt.

aparat gębowy przekopnicy (1 - rynienka pokarmowa, 2 - warga górna, 3 - żuwaczki).

Triops longicaudatus. Aparat gębowy przekopnicy: 1 - rynienka pokarmowa, 2 - warga górna, 3 - żuwaczki. Na dolnej stronie ciała znajduje się otwór gębowy z dobrze widoczną wargą górną. Co ciekawe, przekopnice chwytają pokarm od tyłu, tzn. cząstki pokarmowe trafiają do otworu gębowego nie od przodu ciała, lecz od tyłu. Dzieje się tak za sprawą biegnącej przez środek ciała, po jego spodniej stronie, rynienki pokarmowej. Rozmieszczone po jej obu stronach odnóża, znajdując się w nieustannym ruchu, wprowadzają do niej drobny pokarm, a następnie przesuwają go do przodu, gdzie leży otwór gębowy zakończony wyraźną wargą.

 

Triops australiensis

Przekopnica australijska. Widok spodniej strony ciała. Przekopnice mają kilkadziesiąt par odnóży zbudowanych z wielu elementów o różnych funkcjach. Pomiędzy odnóżami biegnie rynienka pokarmowa, którą rozdrobniony pokarm jest przesuwany w kierunku otworu gębowego. Nad nim znajduje się warga górna (tu widoczna jako jaśniejsza trapezowata płytka), a po jego bokach żuwaczki.

 

Po spodniej stronie ciała widoczne są także bardzo liczne odnóża (kilkadziesiąt par). Są one dosyć skomplikowanie zbudowane, co wiąże się z ich wielofunkcyjnością. Odnóże jest rozgałęzione, a poszczególne jego części spełniają różne role. I tak: epipodyt odpowiedzialny jest za wymianę gazową (ma cienkie ściany i kształt woreczka), egzopodyt służy do pływania - jest szeroki, stanowi więc coś w rodzaju płetwy, endopodyt - do przytrzymywania pokarmu, a endyty - do rozdrabniania go i przesuwania w kierunku otworu gębowego. Drobny pokarm jest dostarczany do otworu gębowego od tyłu ku przodowi (!) w rynience pokarmowej pomiędzy odnóżami prawej i lewej strony. U samic na jedenastej parze odnóży znajdują się kieszenie lęgowe, w których przez krótki czas przechowywane są jaja przed złożeniem.

odnóże

Odnóże przekopnicy długowidełkowej: 1-5 - endyty, 6 - endopodyt, 7 - egzopodyt, 8 - epipodyt, 9 - protopodyt. Poszczególne części odnóża spełniają jednocześnie kilka funkcji. Jedna część (epipodyt), w postaci woreczka o cienkich ścianach, odpowiedzialna jest za wymianę gazową; egzopodyt pełni funkcję lokomotoryczną, czyli, najprościej mówiąc, zajmuje się pływaniem; endopodyt przytrzymuje złapany pokarm, a drobne endyty rozdrabniają go i przesuwają w rynience pokarmowej w kierunku otworu gębowego.

 

endyty

Triops longicaudatus. Endyty służą do rozdrabniania pokarmu i jego przesuwania w rynience pokarmowej w kierunku aparatu gębowego.

 

Triops australiensis

Przekopnica australijska. Na jednej z par odnóży znajduje się charakterystyczna kieszeń, w której gromadzone są jaja przed złożeniem w podłożu.

 

widok z boku; zwróć uwagę na jaja widoczne na odnóżu

Triops longicaudatus. Strzałka wskazuje na odnóże z jajami.

 

Ciało przekopnic pokryte jest chitynowym oskórkiem, który ogranicza możliwości wzrostu. Podobnie więc jak inne skorupiaki przekopnice muszą co jakiś czas go zrzucać, by móc zwiększać swe rozmiary. Proces ten nazywamy linieniem lub linką, a zrzucany, martwy oskórek to wylinka. Po linieniu skorupiak jest wyraźnie większy i taki pozostanie do następnego linienia - mamy więc tu do czynienia ze wzrostem skokowym, a nie liniowym, jak np. u ryb. Zwierzęta te rosną niezwykle szybko, więc i linienie zachodzi bardzo często, u dorosłych zwierząt następuje to co kilka dni, u młodszych częściej.

Większość gatunków przekopnic żyje w okresowych zbiornikach wodnych. To oznacza, że przez część życia są pozbawione wody, a jeśli dodamy do tego fakt, iż nie wychodzą na ląd, pojawia się pytanie: co się z nimi dzieje, kiedy kałuża wysycha? Zacznijmy jednak od początku, ab ovo, czyli 'od jaja', jak mawiali Rzymianie. Właśnie - od jaja albo nawet lepiej „jaja”. Dlaczego cudzysłów? Ano dlatego, że to, co spoczywa na dnie wyschniętej kałuży, to już nie jajo, choć takie bardzo przypomina. Są to cysty - larwy zamknięte w otoczce jajowej w stadium anabiozy (procesy życiowe praktycznie ustają). To znaczy, że larwa zatrzymała się na pewnym etapie rozwoju, jeszcze się nie wykuła, czeka na sprzyjające warunki, by ów zatrzymany rozwój wznowić. Kiedy pojawią się te sprzyjające warunki (deszcz, odpowiednia temperatura i światło), larwa opuszcza osłonkę jajową i zaczyna samodzielne życie. Jest to właściwie wyścig z czasem. Od tej chwili bowiem nie ma już powrotu do stanu anabiozy - jeśli wody będzie za mało (za szybko wyschnie), zwierzę zginie, nie wydawszy potomstwa. Od chwili wyklucia się życie przekopnicy skupiać się będzie wyłącznie na jedzeniu i produkcji jaj. Im szybciej urośnie i im prędzej osiągnie dojrzałość płciową, tym większe szanse na rozród i przedłużenie trwania populacji. A trzeba przyznać, że mają w tym dużą wprawę - strategię tę opanowały do perfekcji i stosują od milionów lat.

Triops australiensis

Przekopnice australijskie podczas kopania i składania cyst w piasku

 

cysta

Cysty przekopnic to uśpione larwy zamknięte w osłonce jajowej. Są bardzo drobne i dlatego trudno je dostrzec gołym okiem wśród ziaren piasku.

 

Rozród przekopnic do łatwych zagadnień nie należy, zwłaszcza w porównaniu z tym, jaki znamy z życia codziennego (ssaki czy nawet ryby). Znajdziemy tu gatunki, u których występuje „normalne” rozmnażanie płciowe: samiec i samica spotykają się i dochodzi do zapłodnienia, a następnie samica składa jaja, z których znów wylęgają się samce i samice. Ale sprawy się komplikują, jeśli dodamy do tego występowanie partenogenezy (samica składa jaja bez obecności samca, a z nich wylęgają się znów tylko samice) i hermafrodytyzmu (czyli obojnactwa - osobnik ma organy płciowe męskie i żeńskie). Żeby sprawy skomplikować Natura łączyła te zjawiska w różnych proporcjach i kombinacjach. U dwóch najpopularniejszych gatunków - przekopnicy długowidełkowej (Triops longicaudatus) i właściwej (Triops cancriformis) - występują obojnaki, jak również osobniki męskie i żeńskie, a dodatkowo powszechna jest partenogeneza. Co ciekawe, u przekopnicy właściwej zaobserwowano, że im dalej na północ, tym częściej spotykany jest rozród przez partenogenezę. W Polsce spotyka się niemal wyłącznie samice, w okolicach Paryża samce stanowiły 10-40% populacji, a na południu Francji czy w Afryce Północnej proporcje płci wynosiły 1:1. W hodowli akwarystycznej spotyka się niemal wyłącznie samice, co ułatwia wiele spraw: akwarysta nie musi martwić się, czy uda mu się uzyskać przychówek, jeśli ma tylko jednego osobnika.

Produkcja ogromnych ilości jaj jest charakterystyczna dla tych zwierząt. To przystosowanie do trudnych warunków, w jakich przyszło im żyć. Niejednokrotnie dochodzi do tego, że wszystkie osobniki giną przed złożeniem nowych jaj w wyniku np. niekorzystnych warunków atmosferycznych. Larwy i dorosłe zwierzęta są właściwie bezbronne i nie mają przystosowań, które pozwoliłyby im przetrwać niesprzyjający okres. Dlatego przekopnice „opracowały” własną strategię przetrwania: produkują mnóstwo jaj, które stają się mikroskopijnej wielkości cystami odpornymi na wysychanie i skrajne wartości temperatury. Skorupiaki te żyją krótko, czasem tylko kilka tygodni, więc bardzo szybko rosną i szybko przystępują do składania jaj. Stwierdzono, że w warunkach naturalnych przekopnicy właściwej do osiągnięcia dojrzałości płciowej wystarcza zaledwie dwanaście dni od chwili wyklucia. Przekopnice składają mnóstwo jaj - nawet kilkaset dziennie, przy czym ich liczba zależy od wieku i wielkości samicy (im starsza i większa, tym jest ich więcej). Budowa wewnętrzna samicy jest dość prosta i także świadczy o wysokiej specjalizacji: prawie całe wnętrze ciała wypełnia przewód pokarmowy oraz jajniki i jajowody.

 

W akwarium

Przekopnice są zwierzętami niewymagającymi. Akwarium dla nich przeznaczone nie musi być duże, na ogół wystarczy kilku- lub kilkunastolitrowy zbiornik, może to być nawet zwykły plastikowy tzw. faunabox, jaki powinniśmy znaleźć w każdym sklepie zoologicznym, czy nawet większy pojemnik na żywność. Szklane zbiorniki mają tę przewagę nad plastikowymi, że łatwo się je czyści (szkło nie zarysowuje się tak łatwo). Akwarium nie musi być wysokie, ponieważ te skorupiaki żyją głównie przy dnie. Niektórzy hodowcy uważają, że na jedno dorosłe zwierzę powinno przypadać ok. 3,5 l wody, ale nawet w znacznie większym ścisku przekopnice dadzą sobie radę. Badania naukowe dostarczają danych na temat długości życia w zależności od zagęszczenia, z których jasno wynika, że im przekopnic jest więcej w akwarium, tym średnia długość życia jest niższa. Należy o tym pamiętać, jeśli zależy nam, by cieszyć się nimi jak najdłużej.

W akwarium kluczową rolę odgrywa podłoże. Przekopnice nieustannie przekopują je, a czynią to z dwóch powodów - poszukują w nim pożywienia oraz składają jaja. Co ciekawe, szukając pokarmu kopią płycej, niż gdy chcą złożyć jaja (przy pewnej dozie spostrzegawczości hodowca szybko nauczy się rozpoznawać te dwa sposoby kopania). Istnieje właściwie tylko jeden dobry rodzaj podłoża: piasek. Żwir (czyli skała o okruchach o średnicy powyżej 2 mm) nie nadaje się dla przekopnic - jest zbyt ciężki, by w nim kopać. Ważna jest miąższość warstwy piasku. Powinna wynosić nawet kilka centymetrów, ponieważ w zbyt płytkim podłożu jaja i cysty są narażone na zjadanie przez szukające pożywienia dorosłe przekopnice.

Przekopnice lubią wodę lekko zasadową (pH powyżej 7), dlatego na ogół można stosować zwykłą wodę kranową. Jeśli hodowlę prowadzimy w ciepłych miesiącach roku, to nawet w przypadku gatunków ciepłolubnych nie ma potrzeby stosowania grzałki. Nie trzeba także instalować dodatkowego napowietrzania, ponieważ przekopnice są odporne na niedobory tlenu w wodzie.

Ze względów głównie estetycznych warto wyposażyć zbiornik w filtr. Skorupiaki te żyją w wodzie stojącej, więc silny ruch wody jest sprzeczny z ich naturalnymi potrzebami. Z tego powodu typowe filtry wewnętrzne mogą okazać się za silne, ponadto mogą zasysać mniejsze przekopnice i je zabijać. Moim zdaniem najlepiej spisują się wychodzące z użycia, lecz niezwykle tanie filtry gąbkowe na powietrze (akwarystom o mniejszym doświadczeniu podpowiem, że należy zakupić gąbkę z osadzoną w niej rurką i wężykiem, który podłączymy do napowietrzacza - powietrze wydostając się przez rurkę ku górze, pcha ze sobą wodę, w ten sposób zapewniając jej przepływ przez gąbkę). Filtry takie wytwarzają słaby prąd wody, przez co nie męczą zwierząt, a jednocześnie mają dużą powierzchnię filtracyjną. Ponadto nie zasysają nieostrożnych przekopnic. I jeszcze jedna zaleta - na ich powierzchni gromadzą się resztki jedzenia i przekopnice bez problemu mogą z nich skorzystać (nie zmarnują się jak w przypadku filtra z gąbką zabudowaną plastikową obudową). W ostateczności można obyć się bez filtra i po prostu częściej podmieniać wodę.

Triops australiensis

Przekopnica australijska. Przekopnice można hodować pojedynczo lub w grupach, pamiętając jednak, że w przegęszczonym akwarium ich życie będzie krótsze niż w warunkach optymalnych, co przy ich i tak krótkim życiu oznacza dużą różnicę.

 

 

Żywienie

Przekopnice to zwierzęta bentosowe, czyli żyjące w pobliżu dna. Oznacza to, że pokarm znajdują na powierzchni podłoża lub płytko pod nią. Dodatkowo nie są wybredne - dla nich najważniejsza jest jak najszybsza produkcja jaj, dzięki którym populacja będzie mogła przetrwać w danym miejscu. Dlatego w warunkach akwariowych karmienie przekopnic nie powinno nastręczać żadnych kłopotów. Jedzą wszystko, co nie będzie zbyt duże lub twarde i co znajdzie się w okolicach dna. Świetnie nadają się wszelkie opadające na dno pokarmy dla ryb. Mogą to być karmy suche - wszelkie płatki czy granulaty mają tę dodatkową zaletę, że na ogół zawierają stosunkowo dużo białka, tak potrzebnego do szybkiego wzrostu i rozwoju oraz produkcji tysięcy jaj. Świetnie nadają się tu także ogólnie dostępne mrożonki (larwy wodzieni, komarów, solowce, oczliki, rozwielitki itd., itp.). Nie pogardzą także rozwielitkami. Ugotowane warzywa (np. marchew) czy sparzone liście sałaty, choć są ubogie w białko, nadają się jako urozmaicenie diety. Takie pokarmy dobrze sprawdzają się, gdy musimy zostawić zwierzęta bez opieki.

Przekopnice jedzą dość dużo i praktycznie bez przerwy, co oznacza, że w małym zbiorniku woda szybko zostanie przez nie zabrudzona. Każdy akwarysta wie, co to oznacza - podmiany wody. O tym, jak często trzeba je robić, każdy powinien zdecydować sam na podstawie oceny jej wyglądu (lub zapachu). Na szczęście przekopnice są zwierzętami dość odpornymi i nie muszą mieć krystalicznie czystej wody o śladowej zawartości związków azotowych.

Triops longicaudatus

Przekopnica długowidełkowa rozdrabniająca i zjadająca tabletkę dla roślinożernych ryb dennych.

 

 

Zakładamy hodowlę, czyli o wykluwaniu i pierwszych dniach życia

Co będzie potrzebne do wykluwania przekopnic? Trochę wody, mały zbiornik i światło. Przekopnice najlepiej wykluwają się w wodzie miękkiej, choć zdarza się, że opuszczają osłonki jajowe także w normalnej wodzie wodociągowej. Większy odsetek larw uzyskamy w wodzie o niskiej twardości, może być demineralizowana (np. z filtra odwróconej osmozy) lub destylowana, niektórzy mieszają taką wodę z wodociągową w różnych proporcjach. Nie jest to pozbawione sensu, ponieważ w wodzie całkowicie pozbawionej minerałów, owszem, uzyskamy wysoki procent wyklucia, ale napotkamy na problem braku wapnia, pH jest zbliżone do 7 (przekopnice lubią wyższe), a ponadto taka woda jest jałowa, a larwy muszą coś jeść, o czym za chwilę.

Zbiornik do wykluwania powinien być mały. Moim zdaniem ideałem jest małe akwarium lub plastikowy tzw. faunabox o pojemności kilku lub kilkunastu litrów. Zbiornik taki napełniamy niewielką ilością przygotowanej wody (najwyżej 3 litry) do wysokości kilku centymetrów. Wody powinno być niewiele, bo w zbyt dużej jej objętości larwy będą miały problem ze znalezieniem pokarmu i mogą paść z wycieńczenia. Napowietrzanie nie jest potrzebne - w zupełności wystarczy naturalna wymiana gazowa między wodą i powietrzem. Zdecydowanie niewskazana jest obecność filtra, ponieważ każdy, nawet najdelikatniej działający, będzie wywoływał niepotrzebny ruch wody, który będzie męczył larwy, a ponadto może je zasysać.

Grzałka? Tak, ale tylko wówczas, gdy naprawdę nie możemy zastosować innych rozwiązań. Jeśli temperatura otoczenia jest odpowiednio wysoka i stabilna, to możemy zrezygnować z dodatkowego ogrzewania. Dobrze jest więc zakładać hodowlę wiosną, latem lub wczesną jesienią, kiedy jest dość ciepło i jednocześnie dzień jest długi. Zbiornik można postawić na oknie, ale przestrzegałbym przed oknem o wystawie południowej, ponieważ może być wówczas narażony na zbyt silne nagrzewanie się. Do ogrzewania możemy wykorzystać także zwykłą lampkę (lub nawet żarówkę), którą umieszczamy nad zbiornikiem. Będzie ona spełniała podwójną funkcję: zapewni odpowiednią ciepłotę wody i dostarczy światła. Musimy dokładnie sprawdzić, czy aby woda nie nagrzewa się za mocno (zwłaszcza warstwa przypowierzchniowa); jeśli tak - odsuwamy nieco źródło ciepła/światła.

Światło jest niezbędne do wykluwania się larw. Wskazane jest, by zbiornik był oświetlany długo, nawet przez całą dobę. Nadmiar nie zaszkodzi, w przeciwieństwie do zbyt krótkiego naświetlania. Jeśli wykluwanie przeprowadzamy w miejscu dość ciemnym lub w porze roku o dniu dość krótkim w stosunku do nocy, najwygodniej będzie zamontować lampkę nad zbiornikiem, przynajmniej na kilka lub kilkanaście pierwszych dni. Jak już wspomniałem, może ona spełniać dwie funkcje - stanowić źródło światła i ciepła.

A jaka temperatura powinna panować podczas wykluwania się przekopnic? Zależy to od gatunku. Dla Triops longicaudatus optimum wynosi 22°C, dla T. cancriformis ok. 20°C, a dla T. australiensis ponoć nawet 28°C, choć z mojego doświadczenia wynika, że w zupełności wystarcza ok. 22°C. To temperatura optymalna, co oznacza, że przy takiej ciepłocie odsetek wyklutych larw jest najwyższy, a wykluwanie się odbywa najszybciej. Przy temperaturze wyższej lub niższej larwy także się lęgną, lecz albo jest ich mniej, albo przychodzą na świat z opóźnieniem. Jeśli przekroczy się pewną graniczną wartość, cysty pozostaną w uśpieniu.

Przygotowania zaczynamy od napełnienia zbiornika wodą i ustaleniu temperatury. Dobrze jest zostawić tak przygotowane naczynie na dzień czy dwa, a dopiero potem wsypać cysty. Jeśli nie mamy wielkiej wprawy, najlepiej będzie podzielić zdobytą porcję substratu z cystami na dwie lub trzy porcje i wysypać do wody tylko jedną z nich. Resztę zostawiamy sobie na wszelki wypadek. Substrat powoli wsypujemy do wody i całość zostawiamy w spokoju na świetle. Ważna sprawa i proste rozwiązanie: cysty po wysuszeniu są lżejsze od wody i unoszą się na jej powierzchni. Trzeba uważać, by nie znalazły się na ściankach naczynia powyżej poziomu wody (co może się zdarzyć np. podczas na przykład poruszania naczyniem). Trzeba je wtedy stamtąd spłukać do wody (np. strzykawką).

W zależności od temperatury wody i jakości cyst wylęg następuje zazwyczaj na drugi lub trzeci dzień, choć zauważyłem, że może się to stać nawet po kilkunastu godzinach! Wylęganie może się przeciągać i trwać nawet dwa tygodnie. Larwy są maleńkie, mają najwyżej 1 mm długości, łatwo je więc przeoczyć, jeśli spodziewamy się od razu czegoś sporego. Trochę przypominają larwy solowców. Poruszają się niezdarnie małymi skokami.

I teraz następuje najtrudniejszy etap w całej hodowli przekopnic: trzeba te mikroskopijne żyjątka utrzymać przy życiu przez kilka dni, potem pielęgnacja będzie prostsza. Najwięcej problemów sprawia wykarmienie takich żyjątek, ponieważ odżywiają się stworzeniami jeszcze mniejszymi niż one same. Są to zazwyczaj pierwotniaki, glony i bakterie. Hodowcy stosują różne pokarmy i techniki. Czytałem o karmieniu drożdżami, ugotowanym żółtkiem jaja, glonami, pierwotniakami hodowanymi na tzw. detrytusie (odsyłam do http://mytriops.com) czy nawet sproszkowaną spiruliną spożywczą (100%). Czasem udaje się podawanie „mgiełki”, jaka powstaje po rozbełtaniu w wodzie sproszkowanego pokarmu dla ryb lub mrożonej artemii (taka „mgiełka” unosząca się w pewnej odległości nad dnem). Ja zastosowałem ostatnio mieszankę „detrytusu” i nieczystości z filtra gąbkowego (żyją na nich bakterie i inne mikroorganizmy) i wyszło wręcz rewelacyjnie, ale potwierdzenie skuteczności tej metody wymaga dalszych prób. Bardzo ważna sprawa: pokarmu podajemy naprawdę mało, bo szybko się rozkłada, a w jałowej wodzie utylizacja szkodliwych produktów rozkładu jest bardzo utrudniona.

Po krytycznych kilku pierwszych dniach sprawy zaczynają się toczyć wartko - zwierzęta szybko rosną, z dnia na dzień są wyraźnie większe, dużo jedzą i są bardzo ruchliwe - czyli zachowują się dokładnie tak, jak się tego po nich spodziewa każdy akwarysta.

 

Wszystko od nowa, czyli jak zamknąć cykl

Przekopnice składają jaja przez większość swego krótkiego życia. Deponują je w podłożu w ogromnych ilościach. Jeśli więc udało się nam przeprowadzić młode przez początkowe etapy rozwoju i doczekaliśmy się dojrzałych osobników, mamy niemal stuprocentową pewność, że w piasku na dnie pojawią się jaja, nawet jeśli są one na tyle drobne, że nie będzie ich widać. Kiedy padnie ostatnia dorosła przekopnica, przystępujemy do prac mających na celu uzyskanie własnego substratu z cystami, który może nam potem służyć przez całe lata.

Triops australiensis

Przekopnica australijska. Jak sugeruje to polska nazwa, skorupiaki te zajmują się głównie kopaniem.

 

Triops cancriformis

Przekopnica właściwa składająca jaja w wykopanym przez siebie dołku. Jaja (widoczne tu jako pomarańczowe punkty) mają wyjątkowe zdolności do przetrwania bez wody - larwy mogą się wykluć z nich nawet po wielu latach.

 

Z badań nad tymi zwierzętami wiemy, że wewnątrz osłonki jajowej po złożeniu jaja rozpoczyna się rozwój larwy. Ważne jest, by umożliwić zamkniętemu tam organizmowi ukończenie przygotowań do wejścia w stan anabiozy. Jeśli larwa zostanie pozbawiona wody zbyt szybko, rozwój zostanie zatrzymany za prędko i utrudni to lub wręcz uniemożliwi jego wznowienie po ponownym namoczeniu. Z cyst, które wyschły przed gastrulacją, larwy wykluwają się z opóźnieniem, czasem potrzebują kilkukrotnego namoczenia i wysuszenia do pomyślnego wyklucia się. Jest to ciekawy sposób na przystosowanie się do niestabilnego środowiska, w jakim przyszło żyć przekopnicom. Dzięki temu, że nie wszystkie larwy wykluwają się przy pierwszej nadarzającej się okazji, populacja nie jest narażona na szybkie wyginięcie. Wyobraźmy sobie bowiem, co stałoby się, gdyby deszcz spadł w zbyt małej ilości i skorupiaki nie zdążyły złożyć kolejnych jaj przed wyschnięciem kałuży! Dzięki temu, że nie ze wszystkich cyst wylęgają się larwy, część z nich pozostaje w rezerwie. Przypomina to tzw. bank nasion w glebie, które także mogą kiełkować nawet po kilku latach.

Co to oznacza dla nas? Bo brzmi to może skomplikowanie, ale postępowanie jest niezwykle proste: wystarczy zlać większość wody z akwarium (pozostawić substrat tylko lekko zalany) i odstawić całość w spokoju na kilka tygodni, tak by piasek mógł powoli wysychać. W tym czasie cysty „dojrzeją”. Nie musi się to odbywać w tym samym akwarium, możemy całość przełożyć do jakiegoś poręczniejszego pojemnika - najważniejsze, by proces osuszania trwał powoli, kilka tygodni, w stabilnych warunkach. Odradzam przepłukiwanie substratu świeżą wodą, ponieważ może to sprowokować wykluwanie się larw.

Kiedy substrat zostanie całkowicie wysuszony, można go przesypać do jakiegoś pojemnika, w którym będzie czekał, aż ponownie będziemy mieli ochotę na założenie hodowli przekopnic. To wielka zaleta tych zwierząt - możemy ją założyć w dowolnie wybranej chwili, po miesiącu, po roku czy po pięciu latach. To wygoda dla akwarysty, ponieważ dla zapewnienia ciągłości posiadania nawet kilku gatunków przekopnic nie musi angażować wielu akwariów. W ten sposób przekopnice nie znudzą mu się jak większość zwierząt akwariowych, które trzymane miesiącami czy latami tracą na atrakcyjności przez to, że obcuje się z nimi na co dzień. Przekopnice można traktować jako ciekawostkę na kilka tygodni, potem o niej zapomnieć, by znów ożywić uśpione larwy w stosownej chwili. Po angielsku nazywa się je „instant pets”, czyli 'zwierzęta w proszku' albo 'zwierzęta do zalania'. Czyli mamy taki zimny „gorący kubek” i tylko termin ważności jest bardzo długi - stwierdzono, że cysty Triops cancriformis zachowywały zdolność życia nawet po 27 latach!

Opisane zjawisko niewykluwania się wszystkich larw przy pierwszej nadarzającej się okazji jest ważne dla akwarysty z jeszcze jednego powodu. Jeśli rozpoczynamy hodowlę i popełniliśmy jakiś błąd, przez który np. padły wszystkie larwy, nie powinniśmy całości wyrzucać, lecz pozwolić wyschnąć substratowi i cystom, a następnie spróbować zalać je ponownie. Skutkować może także odstawienie w ciemne i chłodne miejsce, a potem przepłukanie świeżą wodą. To także może podziałać stymulująco na wykluwanie się larw.

Ciekawostką jest to, że do wyklucia się larw nie zawsze potrzebne jest przesuszenie cyst. Czasem wystarczy silna zmiana warunków w zbiorniku, na przykład wymiana wody w dużej ilości na świeżą i chłodniejszą albo okresowe zaciemnienie i wychłodzenie akwarium w przypadku gatunków ciepłolubnych. Zdarza się, zwłaszcza w przypadku przekopnic właściwych, że młode pojawiają się jeszcze za życia ich matek. Starsze osobniki oczywiście pożerają takie maleństwa. Co wówczas robić? Najprościej będzie odłowić starsze osobniki do innego akwarium z taką samą wodą, a larwy pozostawić w dotychczasowym zbiorniku, gdzie będą mogły się dalej rozwijać. W takim przypadku nie będzie też problemu z ich wykarmieniem, ponieważ z pewnością znajdą tam wystarczająco dużo mikroorganizmów, więcej niż w świeżo zakładanym akwarium.

 

Gatunki

Naukowcy do tej pory nie potrafią jednoznacznie ustalić, ile mamy gatunków przekopnic. Nie wiadomo, czy niektóre formy można uznać za odrębne gatunki, czy też są to tylko różne rasy albo podgatunki w ramach gatunków już znanych. W każdym razie liczba takich taksonów nie jest duża i dlatego przekopnice mogą być dobrym obiektem dla kolekcjonerów, chcących posiadać zwierzęta spokrewnione i podobne do siebie, ale odznaczające się różnymi sposobami rozmnażania się czy pochodzącymi z różnych części świata. Przekopnice występują na wszystkich kontynentach i w różnych strefach klimatycznych: od dalekiej Północy, lodowatych wód Arktyki, aż po gorącą Afrykę czy Australię. Także w Polsce występują dwa gatunki - przekopnica właściwa (Triops cancriformis) oraz przekopnica wiosenna (Lepidurus apus).

Do niedawna zdobyć można było cysty wyłącznie przekopnicy długowidełkowej (Triops longicaudatus). Jest to gatunek występujący w regionach o cieplejszym klimacie: na zachodzie i południowym zachodzie Ameryki Północnej, w Ameryce Południowej i Środkowej, na Galapagos, w Japonii etc. Zamieszkuje okresowe zbiorniki wodne, a w USA i Japonii także pola ryżowe.

Jakiś czas temu dostępne stały się przekopnice właściwe. W naturze występują w Europie, północnej Afryce i w Azji. Warto w tym miejscu zauważyć, że są one uznawane za praprzekopnice, za gatunek, z którego wyewoluowały pozostałe taksony. Poruszający może być fakt, że jest to najstarszy obecnie żyjący gatunek na Ziemi.

Od zupełnie niedawna można u nas kupić także egzotyczną przekopnicę australijską (Triops australiensis). Moim zdaniem to najładniejszy gatunek, a wcale nie jest trudniejszy w pielęgnacji niż dwa poprzednio wymienione. Czy mamy w jego przypadku rzeczywiście do czynienia z odrębnym gatunkiem, jest sprawą ciągle dyskutowaną, niemniej jednak nawet jeśli okaże się kiedyś, że to tylko jakaś rasa barwna lub geograficzna przekopnicy długowidełkowej, to i tak zwierzęta te różnią się na pierwszy rzut oka ubarwieniem.

Być może za jakiś czas rozpowszechnione zostaną kolejne gatunki, w tym także przedstawiciele drugiego rodzaju przekopnic, czyli Lepidurus. Ciekawa i zapewne trudna byłaby pielęgnacja krajowej przekopnicy wiosennej. Niestety, jest to zwierzę coraz rzadsze, a ponadto wymaga niskiej temperatury wody (do 15°C), co może sprawić kłopot w hodowli domowej, ale może być także wyzwaniem dla ambitnych miłośników tych zwierząt.

Triops longicaudatus

Przekopnica długowidełkowa jest najczęściej spotykanym gatunkiem przekopnicy w akwariach hobbystów.

 

Triops longicaudatus

Niezwykły kształt ciała nasuwa na myśl jakieś archaiczne zwierzęta. I słusznie - przekopnice uważane są za żywe skamieliny.

 

Triops cancriformis

Portret rodzimej przekopnicy właściwej. Gatunek ten ponoć dorasta w naturze do 11 cm, w akwariach osiąga zazwyczaj połowę tej długości.

 

Triops cancriformis

Przekopnica właściwa uważana jest za najstarszy żyjący gatunek zwierzęcia na Ziemi, a jego wiek ocenie się na ponad 200 milionów lat. Znaczy to, że wyglądała dokładnie tak samo także w erze panowania dinozaurów.

 

Triops australiensis

Przekopnice australijskie (Triops australiensis)

 

Triops australiensis

Przekopnica australijska (Triops australiensis)

 

Triops australiensis

Przekopnice australijskie (Triops australiensis)

 

 

Zakup

Nie powinniśmy mieć problemu ze zdobyciem materiału do założenia własnej hodowli przekopnic. Ze względu na szczególną biologię tych zwierząt należy kupić cysty. Ich zakup jest niekłopotliwy, ponieważ mogą być przez wiele lat przechowywane w stanie suchym, są odporne na działanie temperatury, a na tyle drobne, że nie grozi im zgniecenie. Zazwyczaj kupuje się je w postaci piasku lub innego substratu, w którym zostały złożone, zapakowanego w zwykły plastikowy woreczek. Chroni on cysty przed zawilgoceniem.

Odradzam nabywanie wyrośniętych zwierząt, ponieważ po pierwsze często mają one problemy z aklimatyzacją do nowych warunków i padają bardzo szybko, po drugie wyrośnięta przekopnica ma już część, a być może większość ze swego niezwykle krótkiego życia za sobą i może się okazać, że nawet jeśli przeżyje przenosiny, będzie nas cieszyć swą obecnością przez tydzień lub dwa.

Cysty w polskich warunkach można zdobyć właściwie tylko u hodowców, których znajdziemy na internetowych aukcjach (np. Allegro) czy wortalach tematycznych. Do tej pory nie spotkałem przekopnic w sklepach zoologicznych. Możliwy jest także zakup w zagranicznych sklepach internetowych, ma on jednak podstawową wadę: wysokie koszty przesyłki.

Przekopnice znajdują swych miłośników na całym świecie. Bez problemu można ich znaleźć w Sieci. Istnieją nie tylko strony im poświęcone (chyba najlepsza jest prowadzona przez Stuarta Hallidaya http://mytriops.com). Mamy także listy dyskusyjne, z których dwie najaktywniejsze i mające największą liczbę członków to „Triops Forever” oraz „Exotic Triops” (szukaj „triops” na http://groups.yahoo.com). Dzięki Internetowi można nie tylko zdobyć cysty tych ciekawych zwierząt, ale także uzyskać informacje i dzielić się spostrzeżeniami oraz wątpliwościami z innymi pasjonatami.

 

Bibliografia:

Dost U., 2006. Przekopnica właściwa (Triops cancriformis) - spotkanie z żywą skamieliną. AquaForum. 14: 68-71

Hempel-Zawitkowska J., 1967. Natural history of Triops cancriformis (Bosc). Zoologica Poloniae. 17(3): 173-239

Targońska-Dietrich K. & Kucharczyk D., 2002. Przekopnice - żywe skamieliny. Nasze Akwarium. 39: 42-45

http://mytriops.com

 

Tekst ten ukazał się w numerach 81 i 82 (2006) Naszego Akwarium

Triops longicaudatus

Odwłok przekopnic jest pokryty groźnie wyglądającymi kolcami. Tu przekopnica długowidełkowa.

 

Triops australiensis

Przekopnica australijska (Triops australiensis)

 

Triops australiensis

Przekopnice australijskie podczas kopania i składania cyst w piasku

 

Triops australiensis

Przekopnica australijska (Triops australiensis)

 

Triops australiensis

Przekopnica australijskia - widok strony brzusznej

 

Triops australiensis

Przekopnica australijskia - odwłok

 

Przekopnica długowidełkowa (Triops longicaudatus)